Najważniejsze cechy potrzebne piłkarzowi

W piłce nożnej jestem już kilkanaście lat. Wcześniej, jako czynny zawodnik, lekkoatleta nie interesowała mnie kompletnie ta dyscyplina sportu. Szczerze, to nawet nie wiedziałem jakie zespoły grają w najwyższej klasie rozgrywkowej a jakie są w niższych ligach. Najważniejsze było orientować się, które dzielnice w mieście kibicują danym drużynom. Było to na tyle istotne, że jak już wspomniałem, w moich młodzieńczych czasach większość dystansu pokonywało się pieszo, a to wiązało się z koniecznością przejścia przez różne dzielnice i zawsze istniało ryzyko, że ktoś podejdzie i zada kluczowe pytanie:

  • Za kim jesteś?

No i jak się nie orientowałeś w jakiej dzielnicy jesteś to mogłeś nie trafić. No i wtedy….. Dodatkowy trening. Albo uciekłeś albo musiałeś się bronić.

Z racji tego, że trenowaliśmy na obiekcie, na którym bieżnia okalała boisko piłkarskie, bardzo często mieliśmy okazję trenować w tym samym czasie co piłkarze. Oczywiście piłkarzom przeszkadzało to, że my biegamy wokół boiska, a my nie byliśmy zadowoleni z faktu, że piłki latały nam nad głowami i przelatywały tuż pod nogami gdy biegaliśmy różne odcinki na wysokiej prędkości. Zazwyczaj piłkarze trenowali na płycie boiska, ale zdarzały się okresy, w których piłkarze wchodzili na bieżnię lub wychodzili do pobliskiego parku na trening tlenowy. Nie byli zadowoleni z tego faktu. No bo przecież piłkarz musi kopać piłkę a nie biegać. Wtedy też tak myślałem i wydawało mi się to dziwne, że idą biegać do parku, chociaż nie znałem się kompletnie na piłce i na treningu piłkarskim.

W tamtych czasach jednak, czy to dotyczyło treningu piłkarza, czy też lekkoatlety, bez znaczenia jaką konkurencję królowej sportu uprawiał, uważano że podstawą treningu jest tak zwana baza tlenowa. No i słusznie. Podstawą każdej konkurencji jest wydolność tlenowa. Bez tak zwanej ”bazy” (chociaż ja nie lubię tego określenia) tlenowej nie osiągniemy wysokiego poziomu wytrenowania organizmu, i nasze wyniki nie będą spełniać naszych oczekiwań. No ale czy bazę tlenową musimy koniecznie robić w parku lub w lesie? Czy nie możemy jej zbudować w inny sposób?


Otóż żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, musimy sobie uświadomić kilka podstawowych rzeczy. Pierwszą, podstawową rzeczą to jest to, aby uświadomić sobie jaki charakter pracy ma uprawiana przez nas dyscyplina sportu. Jakie wysiłki w niej przeważają. Czy jest to dyscyplina o charakterze wytrzymałościowym, czy też o charakterze szybkościowym. A może wytrzymałościowo - szybkościowym? W dzisiejszym sporcie, gdzie wyniki są już tak mocno wyśrubowane, rzadko kiedy spotyka się dyscypliny, w których przeważa tylko jedna cecha, wydolność lub szybkość.

Piłka nożna w dzisiejszych czasach stała się dyscypliną szybkościowo - wytrzymałościową. Wymaga się od zawodników, aby przez pełne 90 minut utrzymywali możliwie najwyższą intensywność działań na boisku. Oczywiście nie jest możliwe, aby zawodnik przez pełne 90 minut biegał ze 100% intensywnością, ale należy dążyć do tego, aby utrzymać ją przez jak najdłuższy czas. Aby tak też było, musimy być świadomi jakie procesy zachodzą podczas wysiłku w organizmie i jakiego rodzaju charakter pracy wykonuje piłkarz podczas treningu i podczas meczu. Jakie są proporcje wysiłku tlenowego a ile czasu zawodnik znajduje się w tak zwanym ”beztlenie”. Jakiego rodzaju włókna mięśniowe biorą udział w danej czynności, i jakie włókna są aktywowane podczas treningu. Czy aktywujemy w większym stopniu włókna wolnokurczliwe, czy tez wchodzimy w zakresy prędkości, które pozwalają na uaktywnienie się włókien szybkokurczliwych. Aktywacja odpowiednich rodzajów włókien ma ogromne znaczenie w kontekście kształtowania szybkości. No bo kształtowanie szybkości nie odbywa się tylko podczas biegania odcinków z maksymalną szybkością. Kształtowanie szybkości to jest proces, któremu poddany powinien być zawodnik, w możliwie największym wymiarze czasowym podczas procesu treningowego. Przecież wymogi dzisiejszej piłki są takie, że pożądani są właśnie zawodnicy szybcy, o wysokim poziomie wytrzymałości. Tacy, którzy przez większość meczu wytrzymają wysiłek o dużej intensywności.




O czym będzie książka ?

Ostatnimi czasy bardzo wiele osób pyta kiedy zorganizuję jakieś szkolenie lub czy mogą przyjechać na staż. Otóż nigdy nie ma na tyle czasu, aby zająć się organizacją takiego przedsięwzięcia jak jakaś konferencja lub większe szkolenie. Zawsze jest coś innego do zrobienia i nie mogę się do tego zabrać. 

W związku z tym, postanowiłem że zbiorę wszystko w jednym miejscu i napiszę kilka stron przemyśleń i podzielę się jednocześnie swoją wiedzą i doświadczeniem w prowadzeniu treningu zarówno w klubach jak i treningu indywidualnego. Długo dojrzewałem do napisania swojej książki. Przecież wiele osób teraz wydaje swoje pozycje. Pomyślałem, że w dzisiejszych czasach jest tak wiele literatury na rynku, tyle wiadomości w internecie i wiele dostępnych multimedialnych publikacji, że moja wiedza zniknie gdzieś w czeluściach, przepadnie i nikomu nie przyniesie żadnego pożytku.

Po dwóch miesiącach na urlopie zebrałem siły i wreszcie zasiadłem do pisania. Zastanawiałem się długo w jakiej formie podzielę się z Wami swoją wiedzą i doświadczeniem. Wolny czas poświęciłem na czytanie różnych publikacji i artykułów, po przeczytaniu których doszedłem do wniosku że muszę odpocząć. Tak. Odpocząć. Ja tu na urlopie, wypoczęty, pełen energii, a musze odpocząć. Niestety. Większość z publikacji, które miałem okazję przeczytać napisane było językiem akademickim. Wymagało od czytelnika nieustannego skupienia i poświęcenia wiele uwagi na zrozumieniu tekstu. W związku z tym postanowiłem, że użyje tutaj języka prostego, zrozumiałego przez wszystkich. W zamierzeniu będzie to książka dla wszystkich. Dla zawodników, trenerów, nauczycieli i rodziców.

Postaram się podzielić z Wami moimi doświadczeniami, spostrzeżeniami w sposób przystępny, w taki aby czytając nie trzeba było się zastanawiać o co chodzi. Chcę, aby każdy czytelnik wyniósł z tej książki jak najwięcej wiedzy, aby pomogła w pracy i życiu nie tylko zawodowym trenerom, nauczycielom, ale także rodzicom, aby zrozumieli jak ważne jest stworzenie optymalnych warunków rozwoju dla swoich dzieci.


Zejdź z kanapy. Zainwestuj w siebie

 W dzisiejszych czasach bardzo modne stało się wożenie dzieci na dodatkowe zajęcie treningowe po szkole. Za moich czasów nie było to takie popularne. Ba, za moich czasów nawet nikt o tym nie myślał. A było tak dlatego, że młodzież mojego pokolenia, nie potrzebowała dodatkowego treningu. Nie potrzebne było wożenie młodych sportowców na dodatkowe treningi. Wszystko co było im potrzebne dostarczane było im w sposób naturalny. Działo się samo. Nie trzeba było nic więcej. Tak, wszystko robiło się samo. Wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie i kto pamięta tamte wspaniałe czasy, juz na pierwszy rzut oka dostrzeże ogromną różnicę. Czy dzisiaj jadąc samochodem widzimy bawiącą się młodzież pod blokiem? Czy dzisiaj na osiedlach widać boiska, na których młodzież miała by gdzie pograć w piłkę? Takie widoki niestety można spotkać już coraz rzadziej. Pytanie, czy gdyby takie miejsca były, to czy widzielibyśmy zapełnione boiska do późnych godzin wieczornych? Szczerze wątpię. Za moich czasów, boiska znajdowały się na większości osiedli. Były tak eksploatowane, że już od wczesnych dni wiosny nie było na nich trawy. Nazywaliśmy takie miejsca boiskami, chociaż bardziej pasowała do tych miejsc nazwa klepiska. Trawa pokrywała tylko nieznaczną część, tą najmniej eksploatowaną, po bokach boiska i w jego narożnikach.

Nie zawsze starczało miejsca dla wszystkich. Ci którzy nie grali, przeważnie padało na tych najmłodszych, musieli sobie znaleźć jakieś zajęcie. No bo przecież w domu siedzieć, gdy słońce świeciło za oknem to była kara. Co można było wtedy robić? Nie było zajęcia. Nie było komputerów, nie było konsol do gier ani smartfonów. Nie było niczego, czym można było zająć się w wolnej chwili. W takim przypadku trzeba było się zorganizować i zająć sobie wolny czas. Robiło się różne rzeczy. Najważniejsze jednak, że nie siedziało się bezczynnie w domu. No tak, zapomniałem. Dzisiaj młodzież przecież też nie siedzi bezczynnie. Są przecież pożeracze czasu. Różnego rodzaju rozpraszacze. Smartfony, konsole, tablety, netflixy i youtuby.

Jest co robić i wcale nie trzeba się nudzić. Dzisiaj do komunikowania się ze sobą młodzież używa portali społecznościowych. W moich czasach, żeby przekazać komuś informację, trzeba było się ubrać i osobiście tą informację przekazać. Czyli trzeba było pokonać kilka pięter na nogach w dół, wyjść z bloku, przespacerować się, a gdzie tam, spacer to nuda i długo trwa, szkoda czasu, najczęściej dany dystans pokonywało się biegiem, no a na koniec trzeba było znowu kilka pięter pokonać do kolegi na nogach. No i trzeba było jeszcze wrócić. No a co robiliśmy w wolnych chwilach jeśli boisko było zajęte? Tu do głowy przychodzi mi pewna anegdota. Teraz już potrafię się z tego śmiać, lecz gdy to usłyszałem wcale nie było mi do śmiechu. Otóż pewnego dnia zawitał do mnie pewien ojciec z synem, który to chciał aby jego syn był silniejszy i sprawniejszy. Już od jakiegoś czasu mieli świadomość potrzeby dodatkowego treningu więc przeszliśmy do wykonywania pewnych ćwiczeń. Okazało się, że chłopak ma ogromny problem, aby utrzymać się w zwisie na drabince. Byłem w szoku. Chłopak w wieku 12 lat, nie potrafił przez krótką chwilę utrzymać się w zwisie na drabince. Chwile porozmawialiśmy i zadałem mu jedno pytanie. Zapytałem czy wie co my robiliśmy w jego wieku na placu przed blokiem. Oczywiście odpowiedział że nie wie. Bo i skąd mógłby wiedzieć? Powiedziałem że prócz grania w piłkę dużo czasu spędzaliśmy na trzepaku. Spojrzał na mnie wielkimi oczami, z ogromnym zdziwieniem. Ja na niego z równie wielkim. Po chwili ciszy spojrzał na ojca. Już wiedziałem o co chodzi. Drugie pytanie jakie mu zadałem to czy wie w ogóle co to jest trzepak. Pokiwał tylko przecząco głową. To pokazuje, jak wielka jest różnica między pokoleniem moim a dzisiejszą młodzieżą.