Zejdź z kanapy. Zainwestuj w siebie

 W dzisiejszych czasach bardzo modne stało się wożenie dzieci na dodatkowe zajęcie treningowe po szkole. Za moich czasów nie było to takie popularne. Ba, za moich czasów nawet nikt o tym nie myślał. A było tak dlatego, że młodzież mojego pokolenia, nie potrzebowała dodatkowego treningu. Nie potrzebne było wożenie młodych sportowców na dodatkowe treningi. Wszystko co było im potrzebne dostarczane było im w sposób naturalny. Działo się samo. Nie trzeba było nic więcej. Tak, wszystko robiło się samo. Wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie i kto pamięta tamte wspaniałe czasy, juz na pierwszy rzut oka dostrzeże ogromną różnicę. Czy dzisiaj jadąc samochodem widzimy bawiącą się młodzież pod blokiem? Czy dzisiaj na osiedlach widać boiska, na których młodzież miała by gdzie pograć w piłkę? Takie widoki niestety można spotkać już coraz rzadziej. Pytanie, czy gdyby takie miejsca były, to czy widzielibyśmy zapełnione boiska do późnych godzin wieczornych? Szczerze wątpię. Za moich czasów, boiska znajdowały się na większości osiedli. Były tak eksploatowane, że już od wczesnych dni wiosny nie było na nich trawy. Nazywaliśmy takie miejsca boiskami, chociaż bardziej pasowała do tych miejsc nazwa klepiska. Trawa pokrywała tylko nieznaczną część, tą najmniej eksploatowaną, po bokach boiska i w jego narożnikach.

Nie zawsze starczało miejsca dla wszystkich. Ci którzy nie grali, przeważnie padało na tych najmłodszych, musieli sobie znaleźć jakieś zajęcie. No bo przecież w domu siedzieć, gdy słońce świeciło za oknem to była kara. Co można było wtedy robić? Nie było zajęcia. Nie było komputerów, nie było konsol do gier ani smartfonów. Nie było niczego, czym można było zająć się w wolnej chwili. W takim przypadku trzeba było się zorganizować i zająć sobie wolny czas. Robiło się różne rzeczy. Najważniejsze jednak, że nie siedziało się bezczynnie w domu. No tak, zapomniałem. Dzisiaj młodzież przecież też nie siedzi bezczynnie. Są przecież pożeracze czasu. Różnego rodzaju rozpraszacze. Smartfony, konsole, tablety, netflixy i youtuby.

Jest co robić i wcale nie trzeba się nudzić. Dzisiaj do komunikowania się ze sobą młodzież używa portali społecznościowych. W moich czasach, żeby przekazać komuś informację, trzeba było się ubrać i osobiście tą informację przekazać. Czyli trzeba było pokonać kilka pięter na nogach w dół, wyjść z bloku, przespacerować się, a gdzie tam, spacer to nuda i długo trwa, szkoda czasu, najczęściej dany dystans pokonywało się biegiem, no a na koniec trzeba było znowu kilka pięter pokonać do kolegi na nogach. No i trzeba było jeszcze wrócić. No a co robiliśmy w wolnych chwilach jeśli boisko było zajęte? Tu do głowy przychodzi mi pewna anegdota. Teraz już potrafię się z tego śmiać, lecz gdy to usłyszałem wcale nie było mi do śmiechu. Otóż pewnego dnia zawitał do mnie pewien ojciec z synem, który to chciał aby jego syn był silniejszy i sprawniejszy. Już od jakiegoś czasu mieli świadomość potrzeby dodatkowego treningu więc przeszliśmy do wykonywania pewnych ćwiczeń. Okazało się, że chłopak ma ogromny problem, aby utrzymać się w zwisie na drabince. Byłem w szoku. Chłopak w wieku 12 lat, nie potrafił przez krótką chwilę utrzymać się w zwisie na drabince. Chwile porozmawialiśmy i zadałem mu jedno pytanie. Zapytałem czy wie co my robiliśmy w jego wieku na placu przed blokiem. Oczywiście odpowiedział że nie wie. Bo i skąd mógłby wiedzieć? Powiedziałem że prócz grania w piłkę dużo czasu spędzaliśmy na trzepaku. Spojrzał na mnie wielkimi oczami, z ogromnym zdziwieniem. Ja na niego z równie wielkim. Po chwili ciszy spojrzał na ojca. Już wiedziałem o co chodzi. Drugie pytanie jakie mu zadałem to czy wie w ogóle co to jest trzepak. Pokiwał tylko przecząco głową. To pokazuje, jak wielka jest różnica między pokoleniem moim a dzisiejszą młodzieżą.